Home News WRSMP 2011: Podsumowanie Rajdu Świdnickiego-Krause

E-RAJDY.PL

WRSMP 2011: Podsumowanie Rajdu Świdnickiego-Krause

wrsmp_logo_swidnicki_344x250Kostka bazaltowa sprzedawana na tony w składach budowlanych...

zapewne nigdy nie wzbudziłaby naszego zainteresowania, ale gdy zrobić z niej drogę biegnącą w dół szeroką eską to na naszych twarzach pojawia się szeroki uśmiech. Walimskie patelnie to od lat już wielu świątynia polskich rajdów a jej ołtarz jak w każdej świątyni wykonano ze szlachetnego kamienia, jakim jest bazalt... jak twierdzą znawcy z kamienia niezniszczalnego, co pozwala patrzeć z optymizmem w przyszłość rajdów.

Po całkowicie nowym dla wszystkich zimowym Lotosie przyszedł czas na coś, co wszyscy znają i to znają jak własną kieszeń, czyli Rajd Świdnicki a po staremu Elmot. O tym, że trasy tutaj są szybkie, za szybkie i tak naprawdę to nie nadają się dla nowoczesnych rajdówek, tomy już napisały mądre głowy, ale i tak magia tych tras ma w sobie to coś, czego nie ma żadne inne rajdowe miejsce w Polsce. Tu zawsze czujesz, że rajdy to Twoje życie. Pięć razy w trakcie rajdu przejeżdżane patelnie walimskie... czego więcej do szczęścia potrzeba? Relację ze Świdnickiego czas zacząć.

 

Podobnie jak Lotos tak i Świdnicki na swoje konto zapisał Sebastian Karcz (Focus RS WRC 06) i podobnie jak na śniegu tak i na asfalcie jego dominacja ani przez chwilę nie podlegała wątpliwości. Wygrane 11 odcinków i przewaga na mecie nad resztą stawki w postaci 40s. Nie mam dodatkowych pytań. Zdecydowanie ciekawiej było za plecami Sebastiana gdzie walka trwała na całego. Z piątki kandydatów do bycia „pierwszym przegranym" najlepiej prezentował się Sebastian Kapitan (C4 WRC 08). Unikając większych przygód i błędów Sebastian wyprzedził na mecie zaciekle atakującego go Kierowcę Testowego (Focus RS WRC 06) o niespełna 10s . Tuż za podium znalazł się Łukasz Góralik (C4 WRC 08) i określenie „tuż" jest bardzo na miejscu, bo do trzeciego miejsca zabrakło jedynie 2, 19 s . Miejsca 4 i 5 należały do pechowców tego rajdu. Piotr Szymoniak i Andrzej Kupczak w początkowej fazie rajdu trzymali się w ścisłej czołówce, ale przygody i straty czasowe pokrzyżowały ambitne plany obu panów. Mimo tego czwarte i piąte miejsce to nadal czołówka. I jeszcze jedno zdanie o Pawle Lizakowskim... no może dwa. Paweł chyba zafundował sobie za długie wakacje od RBR-a i jak na razie o formie z sezonu 2010 może tylko pomarzyć, ale mamy nadzieję ,że ta forma go odnajdzie i będzie barwniej w WRSMP, 2011 czego Pawłowi i nam życzymy. Jednak wyszło jedno zdanie, ale za to długie.

W S2000 czołowa trójka klasyfikacji 2010 z różnych przyczyn czołowa trójką już nie jest, ale niezmienna została zacięta rywalizacja na odcinkach. To był rajd Kuby Cebulskiego (Fiesta MkVI S2000), który pomimo nieustannie wywieranej presji przez Marcina Cywkę (Fabia S2000 evo2) nie popełniał błędów i zwyciężył pewnie z przewagą niespełna 25s nad rywalem. Jeszcze na starcie odcinka 10 podium tworzył Patryk Grodzki (207 S2000) a tuż za nim plasował się Filip Kowalski (Fabia S2000 evo2), ale wyjątkowo wymagająca konfiguracja odcinka Michałkowa-Walim zmusiła ich do kapitulacji i SR. Od tego momentu trzecie miejsce należało do Mateusza Bieleckiego (207 S2000), który skutecznie się nim opiekował aż do samej mety. Niemiłą przygodę na trasie miał „pilot wszystkich driverów WRSMP" Maciek Handwerker. Jakiś „patologiczny element społeczny" wrzucił mu na trasę baner E-RAJDY.PL co zaowocowało dachowaniem. Maciek winnych znajdziemy i zbanujemy!

W N4 trwała walka Pawła Kaluschy i „profesorów" przybyłych z klasy WRC: Marcina Gwiżdża i Michała Podsiadło. Tylko ,że w N4 jak na razie profesorem jest Paweł i to profesorem bardzo wymagającym. Wygrywając 7 odcinków specjalnych oraz widniejąc w wynikach każdego odcinka na podium dał dowód na to ,że dojrzał, jako kierowca a jego EVO 9 i on to jedność. Do odcinka trzynastego (i jak tu nie być przesądnym!!!) godnym rywalem Pawła był Sławek Kołodziej (Impreza N14) , który zwyciężając na 5 odcinkach dawał się popularnemu PKC-owi mocno we znaki. Niestety sławna już wymagająca konfiguracja odcinka Michałkowa-Walim pochłonęła i jego. Końcówka rajdu przyniosła niebywałe emocje za sprawą walki „profesorów". Przed ostatnim odcinkiem różnica między drugim Gwiżdżem a trzecim Podsiadło wynosiła 5.42s . Szaleńcza jazda Michała wystarczyła do zniwelowania tej straty do 0,04s ale to ciągle oznaczało trzecie miejsce dla niego. To się nazywa fotofinisz!!!

W klasyfikacji najszybszych osiek z klasy S1600 przez cały rajd toczyła się zaciekła rywalizacja. Wydarzeniem pierwszego odcinka było odpadnięcie zwycięzcy Lotosu Piotra Chrobaka. Równie istotnym wydarzeniem pierwszego odcinka było wysokie tempo zaprezentowane przez Pawła Stenera (C2 S1600), który został pierwszym liderem klasy. I dopiero po szóstym odcinku specjalnym udało się rywalom go strącić z pierwszego miejsca a konkretnie dokonał tego Michał Szparski (Clio S1600) . Różnice w czołowej szóstce są minimalne i wszyscy mieszczą się w 10s . Riposta Stenera była natychmiastowa i już po 7 odcinku wrócił na fotel lidera. Szparski podejmie jeszcze jeden atak na fotel lidera i na koniec pierwszego dnia prowadzi w rajdzie z przewagą 3s nad Stenerem. Ale drugi dzień to odcinek Michałkowa-Walim, który i w klasie S1600 sieje spustoszenie. Na mecie tego odcinka nie zobaczyliśmy Michała Szparskiego i trzeciego do tej pory Szymona Stasiaka (Clio S1600). Ale mimo tego ani na chwilę oddechu nie może sobie pozwolić lider, bo za jego plecami jak spod ziemi wyrasta Hubert Poczwardowki, którego od upragnionego prowadzenia dzielą jedynie 2s. Paweł jednak na tym rajdzie rewelacyjnie radzi sobie z presją i bezbłędnie zwycięża w rajdzie z przewagą 5s nad Poczwardowskim. Trzeci stopień podium należy do Rafała Ruszkiewicza (206 S1600), który po niespecjalnym początku systematycznie odrabiał stracone sekundy. Na czwartym miejscu zawody ukończył nowy lider klasy S1600 Mateusz Dobrowolski (Clio S1600).

Przebieg zmagań w klasie A6 dobitnie pokazał, że rajdy to dyscyplina wymagająca od kierowcy koncentracji na całym dystansie a wszystko w jednej chwili potrafi się zmienić. Wyśmienitym początkiem popisał się Dawid Świeży (205 GTi), który był liderem po pierwszym dniu. Za jego plecami czaił się Łukasz Morski Żmij (205 GTi), choć pierwszą pętlę miał nerwową ze względu na brak zaufania do samochodu („Boję się tego samochodu"). Każdy następny odcinek był lepszy, co pozwoliło zbliżyć się do lidera na 3s. Drugi dzień w wykonaniu lidera już nie był tak udany i w komentarzach dawało się odczuć niepewność. Przewaga topniała i po 11 odcinku za pierwsze miejsce awansował Łukasz. Jak się potem okazało był to dopiero początek złych wieści dla Świeżego. Na ostatnim odcinku pewne drugie miejsce zaprzepaściła przygoda kosztująca spadek na szóste miejsce. Rajd Pada łupem Łukasza Morskiego Żmija. Podium uzupełnili drugi Wojciech Buszkiewicz (Kalina R2) i trzeci Rafał Malisz ( Kalina R2).

Damian Fużyński (Fiesta ST) pewnie zwyciężył w rywalizacji klasy N3, ale początek rajdu miał innego bohatera. Hubert Kloc po pierwszej pętli miał już 11s przewagi nad Damianem i wygrał przy tym wszystkie odcinki w pętli. Niestety na 4 odcinku jego przygoda ze Świdnickim boleśnie dobiegła końca. Od tego momentu liderem aż do ostatniego odcinka był Damian. Jego pozycji starał się zagrozić Mikołaj Kowalski, ale jedyne, co udało mu się zdziałać to zbliżyć się do lidera na 3,5s. Fużyński doskonale pokonał dwa przejazdy odcinka Michałkowa-Walim gdzie jego przewaga urosła do bezpiecznej niemal minuty. Na trzeciej pozycji metę osiągnął Marek Ciosk, ale jego strata do zwycięzcy to już ponad 3min.

To, co wydarzyło się w klasie A5 można by zawrzeć w dwóch słowach „Rokita show". Michał zostawił całą stawkę daleko za sobą a 14 wygranych przez niego odcinków tylko dopełnia obrazu całkowitej dominacji. Chyba jedynym w tym momencie zawodnikiem mogącym nawiązać z nim walkę jest Przemek Rudzki, ale póki nie poprawi on dojeżdżalności to będzie mógł wygrywać z Michałem jedynie pojedyncze odcinki. Przez prawie cały rajd na drugim miejscu udawało się utrzymywać autorowi tego tekstu, ale najbanalniejszy błąd w karierze doprowadził do awarii skrzyni biegów i wycofania na odcinku czternastym. W tych okolicznościach drugie miejsce przypadło Dawidowi Cebuli, który o jedyne 0,43s wyprzedził na mecie trzeciego Arkadiusza Przyłuckiego.

W klasie H jak na razie mocnych nie ma na Piotrka Satałę (Escort Mk2), który odnosząc drugie zwycięstwo prowadzi w klasyfikacji mistrzostw. W Świdnickim drugi na mecie Piotr Grząba (BMW M3 e30) stracił do Satały prawie 6min! Trzecie miejsce należało do Łukasza Demolina (Escort Mk2) . Miejmy nadzieję, że w dalszej części sezonu rywalizacja w Gr H będzie bardziej „kontaktowa".

Nie zapomnieliśmy jak wielką tragedią zakończył się Rajd Świdnicki. Dla uczczenia pamięci Sylwestra Olszewskiego banery reklamowe wzdłuż trasy były przepasane czarnymi kokardami. Prawdziwi kibice rajdowi, których w WRSMP jest bardzo wielu, nie zapominają.

 

Poprawiony ( niedziela, 29 maja 2011 22:33 )